Blog
Poznanie
Marcin Kotasiński
Marcin Kotasiński Samopoznanie+nauka=Absolut
9 obserwujących 119 notek 84150 odsłon
Marcin Kotasiński, 19 czerwca 2017 r.

Poznanie – wspólny mianownik ekonomii, filozofii, psychologii i…

69 0 1 A A A

Czy zgodzisz się Czytelniku z tym, że dysponujemy jednym aparatem poznawczym, jedną naturalną metodą poznawania, czegokolwiek, którą stosujemy do różnych przedmiotów? Mamy świadomość, swój umysł, którym potrafimy spostrzec jakiś przedmiot wzbudzający nasze zainteresowanie; tego umysłu. Spostrzegając, dążymy do poznania czegoś więcej, o tym przedmiocie, jego struktury, jak jest zbudowany, co w nim występuje, od czego zależy i na co wpływa. Wraz z wpływem przedmiotów strukturalnie tworzących dany przedmiot, interesuje nas jego wpływu na nas i otoczenie, jak działa, jak jest użyteczny, do kiedy, po czym traci użyteczność i psuje się. Wtedy poznajemy granicę jego użyteczności. Czy zgodzisz się zatem z tym, że znajdując sobie jakiś przedmiot poznania, najpierw rozwijamy jego poznanie teoretyczne, np. oglądamy dany przedmiot bez naruszania jego struktury. Naruszamy ją teoretycznie w oparciu o to, co obserwujemy, jak funkcjonuje w namyśle bez naszego fizycznego oddziaływania na tę jego strukturę. Na ogół równocześnie z poznaniem teoretycznym rozwijamy jego stronę praktyczną, eksperymentujemy. Swoje teoretyczne spostrzeżenia, mówiące w jaki sposób zmieniać elementy struktury przedmiotu, stosujemy i obserwujemy powstające zjawiska. Łącząc poznanie teoretyczne z praktycznym zaczynamy stopniowo coraz odważniej manipulować, to elementami naszego przedmiotu, a gdy te poznamy zaczynamy manipulować grupami przedmiotów współtworzących dany przedmiot. Możemy je nazwać pod-przedmiotami albo relacjami struktury. Skonkretyzowane do przedmiotu sposoby naszego poznania potrafią być różne, ale pozwalają sprowadzić się do poznania teoretycznego i praktycznego. Pierwsze to manipulowanie (spekulowanie) wnioskami z obserwacji. Gdy nie wszystko wiemy o poznawanym przedmiocie nasze teorie współtworzy Prawda, a jej brak spekulacja. Nie rozpoznajemy dobrze, co jest czym. Poznanie praktyczne prostuje teorię. Ważne jest w tym to, że rozwijając poznanie jakiegoś przedmiotu zaczynamy od „niczego” i stopniowo poznając nabieramy śmiałości. Zaczynamy oddziaływać naszym przedmiotem lub na niego w przeróżny sposób. Jeszcze ważniejsze jest w tym to, że nasze sposoby poznania i oddziaływania zawsze wypełnione zostają przez zjawisko, w którym przedmiot poznania traci jedność i swoje własności. Czyli poznajmy go w danym kierunku dokąd nie zepsujemy, tak długo, jak zachowuje funkcjonalność. Gdy straci, znajdujemy wartości graniczne.


Taki ogólny schemat dotyczy wszystkiego, co poznajemy. Ale przedmiotu, nie piszę wprost o tym, co dzieje się w podmiocie. Choć najważniejszym przedmiotem poznania jest poznający podmiot, nasz umysł. To, co on wymyśli i jaką szczególną aktywność podniesie jest zdeterminowane jego naturą, której świadomie nie zna, dokąd się pozna. Paradoks poznania, że czym podmiot jest, on sam poznaje, gdy coś uczyni. Gdy „wyświetli” siebie w doświadczeniu, w uczynionej zmianie. Spostrzegając jakąś nowatorską umiejętność myślenia wypróbowujemy ją i obserwujemy efekty. Na przykład jakiś czas temu, w okresie przed dwoma wojnami światowymi relatywizm nie był nam szerzej znany, był poznany w niskim stopniu praktycznie. Były m.in. jakieś paradoksy logiczne ciągnące się od starożytności i szereg innych zjawisk z tym związanych, ale relatywizm nie funkcjonował w myśleniu ogólnospołecznym, jak dziś. A tym bardziej nie działaliśmy i nie tworzyliśmy otoczenia w jego myśl. Tym stały się dopiero obie te wojny i teoria relatywizmu Einsteina; ciekawe jaki miały związek te wydarzenia. W czasie ich trwania niszczyliśmy nośnik poznania, podmiot, dzieląc w wydumany sposób lepszy i gorszy na podstawie nazw narodów. Nasz stan myślenia w owym czasie wydawał się ustalony i pewny. Odkrycie względności i wybuch względności w postaci wojen to właśnie relatywizm dla stanu wcześniejszego. Po nich relatywizm ulegał stopniowemu poznaniu w sposób coraz szerszy. Dziś względnym jest dla nas podobno wszystko, nie wiemy czy istniejemy, nie wiemy czy Bóg istnieje, nie mamy pewników. Każda kultura w relacji do innych, to najprostszy i najczęściej powtarzany argument na rzecz obowiązywania relatywizmu, że jest ich wiele i są tak niesprowadzalne do siebie. On uczynił nas mądrzejszymi, uwolnił od skostniałych struktur myślenia (teorii) i władzy (praktyki). Pokazał, że możemy dowolnie przebudować nasze myślenie i doświadczenie, mamy Wolność. Ale ceną, o ile taka istnieje, jest rozchwianie orientacji. Nie wiemy podobno, co jest Prawdą, jest w ogóle jakaś Jednia, czym się kierować?


Innym przykładem (bardziej pozytywnym?) może być strukturalizm. Spostrzeżony najpierw w językoznawstwie, rozwinięty w filozofii przez Levi-Straussa i innych. Dziś, po teoretycznym opracowaniu tego pojęcia i stopniowo praktycznym, równoczesnym, ale realizowanym z pewnym opóźnieniem. Spostrzegliśmy, a od jednostek poznaje to ludzkość, że Rzeczywistość pozwala poznawać się w taki sposób. W całej swojej rozciągłości, coraz więcej ludzi zdaje sobie z tego sprawę, to nie jest fakt obojętny, ale wyraz ewolucji Wspólnej Świadomości. Rzeczywistość okazuje się strukturą przedmiotów (zmysłowych i abstrakcyjnych) połączonych relacjami, bardziej lub mniej uzgodnionymi, którymi te przedmioty oddziałują na siebie, zmieniając się przy tym zależnie od tego, co taki aktywny wpływ niesie. Te przedmioty to także struktury, w których następują oddziaływania zmieniając ich tożsamość. Tak powstają, zmieniają się i znikają wszelkie struktury. Notabene, tworzymy tu realną metafizykę Myślenia o strukturze Bytu. W życiu praktycznym, m.in. mamy reformy strukturalne pozwalające na szczególne ukierunkowanie zmian jakie ma taka reforma przynieść. Czy ekonomiczne (finansowe) instrumenty strukturyzowane pozwalające, pod jakąś nazwą: lokaty, kredytu, „dokumentu wartościowego”, połączyć w strukturę pewnego algorytmu, czyli sposobu funkcjonowania, różne przedmioty: ceny walut, jakichkolwiek przedmioty, na których można wyliczać zysk lub stratę. Tu dochodzę do tytułowej myśli.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wyzwolony
Poznanie Poznania.pl">
image

Książka o samopoznaniu "Rozwój duchowy a samoświadomość"
POZNAJ SIEBIE! To rzecz najciekawsza w życiu, czegoś ciekawszego nie znajdziesz. Mówił o tym Sokrates jakieś 2,5 tyś. lat temu, mówił Jezus, Budda i wszyscy wielcy mędrcy. 'Ja' też to mówię. Mówili też, że człowiek po tym Wyzwala się. Kluczem jest Twoja świadomość siebie, i uczucia, i ich zgodność, to droga, by poznać Świadomość wszystkiego. Można naprawiać świat... więc co robimy? Najprościej zacząć od siebie, poznać kim się jest i czego naprawdę pragnie. Wychodzi to wtedy, gdy się zupełnie nie sprzeczamy.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Proponuję wstawać wcześniej i oglądać wschód Słońca, zamiast zachodu, wtedy proroctwa...
  • Chyba się Autorze spóźniłeś na to "lekkie zarabianie" o kilka lat. Teraz to już jest...
  • Nie, bo samoświadomość to świadomość widząca siebie, gdyby się jakoś rozpadła, to w...

Tagi

Tematy w dziale Technologie